You are currently viewing Dowody naukowe cz. I – praca z energią

Dowody naukowe cz. I – praca z energią

Kiedy mówimy, że pracujemy z energią i w energiach, niektórzy oczekują dowodów. Naszymi klientami są w ogromnej mierze świadomi ludzie, ale niektórzy szukają potwierdzenia i namacalnych argumentów. To głównie dla nich powstała ta seria artykułów. Dowiecie się z nich Państwo jakie są podstawy naszych działań i dlaczego rozwój duchowy i ezoterykę da się udowodnić naukowo. Wszystko czego potrzebujecie, to otwarty umysł i chęć zrozumienia.

Współczesna nauka, a przynajmniej to co rozumiemy pod tym terminem, powstała na przełomie XIX i XX wieku. Złożyło się na to bardzo wiele czynników. Odejście od XIX-wiecznego spirytyzmu i słynnych „lewitujących stolików”, atmosfery przesiąkniętej tajemnicą, zabobonem, mistycyzmem. Do tego doszedł niesłychanie szybki postęp naukowy i w konsekwencji – technologiczny. Dodajmy do tego system edukacji i szeroko rozumiany, wprowadzony już później, system grantów dla naukowców. W ogromnym skrócie polega to na tym, i jest tego świadomy każdy naukowiec, że bez pieniędzy nie ma badań i osobistego oraz naukowego rozwoju. Kto kontroluje fundusze, kontroluje naukę. Kto kontroluje fundusze, kontroluje narrację. Kto kontroluje narracje, kontroluje co jest nauką (czytaj: prawdą), a co nie jest. I tak dalej…

XX wiek to także racjonalizacja i to skrajna. Funkcjonuje nawet, nieszczególnie eleganckie, pojęcie „bękarty Kartezjusza”. Czyli osoby, które mają tak skrajny światopogląd, że nie wykraczają swoim mentalnym postrzeganiem poza to, co mogą sprawdzić, dotknąć, materialnie doświadczyć. Sporo dołożył się do tego Nietsche ze swoim nihilizmem, od tej pory jednoznacznie z nim kojarzonym. Co też jest nieprawdą, bo to nie on stworzył nihilizm. Po raz pierwszy pojęcia tego użył rosyjski pisarz Iwan Turgnieniew w powieści „Ojcowie i dzieci”. Jest tam postać młodego nihilisty Bazarowa, który odrzuca wszystkie wyznawane wartości i uznaje tylko to, co jest udowodnione przez naukę.

Tymczasem, u zarania rzekomo „naukowej” epoki XX wieku, ludzie którzy pomagali innym, mieli więcej klientów niż pierwsi, we współczesnym rozumieniu tego słowa, lekarze. Czemu? Ponieważ zwyczajnie w świecie byli skuteczniejsi, a metody którymi się posługiwali, autentycznie pomagały. Czy ze wszystkim? Można mieć wątpliwości. Czy zawsze? Patrz wyżej. I broń Boże, nie uważamy w HYPNOVERSE, że lekarze, psycholodzy, psychoterapeuci nie pomagają. Mówimy, że mamy wiedzę i narzędzia, które są z rasą ludzką wręcz od tysiącleci. I wciąż odkrywamy nowe rzeczy. Podajemy je w nowoczesny sposób i posługujemy się współczesnymi metodami (stąd sesje przez internet) by pomagać „po nowemu”. Każdemu, kto pracuje z drugim człowiekiem, należy się szacunek. Tyle, że przychodzą do nas także klienci po terapiach akademickich, którzy nie widzą efektów. A nawet sami psycholodzy.

Dlaczego? Bo terapie nie docierają do źródeł problemów i nie są w stanie się z nimi na ogół uporać. My to potrafimy. No dobrze, ale co z tą nauką? Jakie mamy dowody na skuteczność, poza opiniami klientów?

Rys historyczny i podstawy

Już Einstein powiedział, że wszystko jest energią. Nawet to pojedyncze zdanie powinno każdemu dać do myślenia. Tymczasem w myśl nowoczesnej, „laboratoryjnej” nauki i powtarzania w nieskończoność eksperymentów, to jedno zdanie mocno nie pasuje do narracji. Dojdziemy do tego.

Na razie pomyśl o tym w ten sposób: w duchowości popularna jest opinia, że wszystko zawiera w sobie energię. To nieprawda. Wszystko jest energią. Idąc dalej: często tłumaczy się to w ten sposób, że energia przybiera konkretne, rozpoznawalne przez nas formy (ludzkie ciało, papier, kamień) z powodu jej zagęszczenia. Im gęstsza energia, tym bardziej twardy materiał w 3D – naszej materialnej rzeczywistości, którą możemy widzieć naszymi oczami.

To też nieprawda. Nie chodzi o gęstość. Chodzi o wibracje. Energia, każda energia, wibruje z odpowiednią, właściwą sobie, unikalną częstotliwością. A skoro tak, to nie polega to na jej zagęszczeniu, a na odpowiedniej częstotliwości. Zupełnie jak w radiu. Zmień fale, będziesz miał nową stację i nowe dźwięki, inną muzykę. Tutaj jest dokładnie tak samo. Zmień częstotliwość energii, zmień rodzaj zapisu i zamiast ludzkiej tkanki, dostaniesz kamień. Fizycy kwantowi w końcu zaczynają do tego docierać (o tym w kolejnych wpisach). Mało tego, ci najbardziej odważni mówią o tym wprost, potwierdzając naszą wiedzę. To właśnie dlatego ludzie uduchowieni, mający autentyczną wiedzę o naturze rzeczywistości, powtarzają w kółko to samo: wszystko jest jednością. Nie ma żadnej różnicy między człowiekiem, psem, kamieniem, a nawet papierkiem po cukierku wyrzuconym do miejskiego śmietnika. Nie ma różnicy. Wszystko powstało z jednego Źródła (Boga) i wszystko przybiera określone formy fizyczne w oparciu o zmianę wibracji: częstotliwości.

Fizycy już zaczynają to rozumieć. Ogromnie teraz upraszczając (będziemy o tym mówić głębiej innym razem), to kiedy zaobserwujemy cząstki elementarne w odpowiednim powiększeniu i w oparciu o odpowiednie narzędzia, to zobaczymy, że one nie są w jednym stanie. One autentycznie, nieustannie wibrują. To, że istnieje coś takiego jak kamień (czyli twarda, stała substancja) to nie znaczy, że ona taka faktycznie jest. To iluzja. Ludzkie oko operuje w zakresie 430-770 THz. Ludzie uszy mogą wykrywać dźwięki w zakresie od 20Hz do 20 kHz. Czyli: tylko niewielki wycinek pasma. A co z ultrafioletem? Co z podczerwienią? Co z dźwiękami słyszalnymi dla psa, a dla nas nie? To też nie istnieje tylko dlatego, że nie jesteśmy w stanie tego zobaczyć? Usłyszeć? Doświadczyć?

My to już na co dzień wszystko wiemy, ale kiedy przychodzi do pojęcia „energii” i „pracy w energiach” to w najlepszym przypadku jesteśmy sceptyczni. Bardzo często uważamy, że to brednie i to wszystko nie istnieje. Ale bądźmy konsekwentni. Skoro wiemy, że nasze domowe WiFi działa, skoro wiemy, że możemy korzystać z telefonii komórkowej, to dlaczego nie możemy przyjąć, że istnieją jeszcze inne obszary, których niektórzy ludzie są świadomi, a nawet z tymi obszarami pracują? Bo nie mieści się to w granicach naszego postrzegania. Po prostu.

Wróćmy do konsekwencji: dlaczego w WiFi i pasma komórkowe wierzymy, a w subtelne energie nie? Jaka jest różnica między jednym, a drugim? Żadna. Wszystko sprowadza się do częstotliwości wibracji tej energii. Tylko tyle i aż tyle. Zmień częstotliwość, zmienisz wynik końcowy. Chcesz uzyskać człowieka? Będzie wibrował w odpowiednim paśmie. Chcesz uzyskać kamień? Wibruj inaczej. Na co dzień nie mieści nam się to w głowach, bo co ma piernik do wiatraka? Kamień można rozłupać na wiele sposobów i przecież to nie ma nic wspólnego z energią. Biorę do ręki kilof i nagle mam dwie części kamienia. Proste.

Nie do końca. Być może słyszałeś o mnichach buddyjskich (i nie tylko, filmy z takich pokazów są na wyciągnięcie ręki także w internecie) gdzie ludzie są w stanie niszczyć deski, a nawet betonowe płyty za pomocą uderzenia gołą ręką. Dzieje się tak dlatego, że przykładają do nich odpowiednią energię. Nie potrzebują kilofa. Wiedzą, jaka jest prawdziwa natura rzeczywistości i tak zmieniają swoje wibracje, by w odpowiedni sposób zadziałać… uwaga!… nie na drewnianą czy betonową płytę, ale na przestrzeń, która jest pod nią. W ten sposób nie ma tak naprawdę żadnej przeszkody między nimi samymi, a załóżmy podłogą pod deską. To właśnie dlatego tak zwany „potential”, czyli jedno z dzieci w pierwszym filmie „Matrix”, powiedziało do Neo: „Nie próbuj zgiąć łyżki swoim umysłem. To niemożliwe. Zamiast tego zrozum, że łyżka nie istnieje”. Materia jest tylko iluzją. Symulacją. Energią, która wibruje z określoną częstotliwością, przybierając konkretną formę. Iluzję tej formy.

Inny przykład – akupunktura. Kiedy rzucimy takie hasło, to z pewnością przytłaczająca większość ludzi pomyśli: wbijanie igieł w ciało. Otóż nie. Igły to tylko przedstawienie dla klientów. Ludzie potrzebują pewnego rodzaju potwierdzenia, że coś się faktycznie dzieje z ich organizmem, że następuje jakaś praca, jakieś działanie. Usługa jest wykonywana. Tymczasem jest zupełnie inaczej. Igły są zupełnie niepotrzebne. Każdy akupunkturzysta wie, że operuje znajomością ludzkiego ciała i energią właśnie. W akupunkturze nie trzeba wbijać igieł. Oddziałuje się na ludzkie ciało energią, punktowo. Igły to tylko zabieg psychologiczny. Stosowany praktycznie tylko dlatego, by zaspokoić ludzką potrzebę posiadania dowodu skuteczności.

Idąc dalej. Skoro mamy energię o odpowiedniej częstotliwości, jesteśmy jej świadomi i mamy odpowiednią wiedzę i narzędzia, to możemy z nią pracować. My w HYPNOVERSE taką wiedzę mamy. O tym na czym jest konkretnie oparta, uczę na autorskich warsztatach rozwoju i hipnozy. I kształcę kolejnych terapeutów w oparciu o metodę InfiniMorph.

Jeśli na tym etapie chcesz poznać podstawy, to polecamy lekturę trzech książek (chociaż dobrych pozycji jest w temacie znacznie więcej):

  • Thomas Nagel „Umysł i kosmos. Dlaczego neodarwinowski materializm jest niemal na pewno fałszywy”
  • Georg Musser „Fizyka na tropie świadomości”
  • Antonio Damasio „Błąd Kartezjusza. Emocje, rozum i ludzki mózg”.

Współcześni prekursorzy pracy z energią

Zgodnie z ustawą, nie jesteśmy w HYPNOVERSE lekarzami. Nie leczymy w rozumieniu akademickim, nie możemy też udzielać porad medycznych. I nie robimy tego. To w jaki sposób pracujemy, nazywamy wspomaganiem leczenia akademickiego. Tyle, że jesteśmy w stanie pracować energetycznie, dopasowując konkretne narzędzia do konkretnego klienta. To terapie hiper spersonalizowane. Nie pomagamy tylko w sytuacjach medycznych, ale z każdym ludzkim problemem. Właśnie w taki sposób. Wybitnie wręcz spersonalizowany. Tak jak medycyna przyszłości. Od dawna mówi się, że terapia, jakakolwiek terapia, powinna być dostosowana do człowieka. Jego unikalnych zmagań, problemów, uwarunkowań organizmu. My mówimy: jego indywidualnej energii.

Jeśli sięgnie się do źródeł historycznych to znajdziemy tam informacje, że medycynę energetyczną przewidział… sam Einstein, co konsekwentnie i bardzo wygodnie, ignoruje nauka i medycyna głównego nurtu. Dokładny cytat:

Wszystko jest energią, po prostu. Dopasuj częstotliwość energii, której pragniesz, a nie możesz się powstrzymać od osiągnięcia tej rzeczywistości. Nie może być inaczej. To nie filozofia. To fizyka.

Jeszcze jeden ciekawy cytat:

Całkowita liczba umysłów we wszechświecie wynosi jeden. W istocie świadomość jest osobliwością przejawiającą się we wszystkich istotach.

Erwin Schrödinger – austriacki fizyk teoretyk, jeden z twórców mechaniki kwantowej. Tak, ten od słynnego kota, który jest jednocześnie żywy i martwy.

W HYPNOVERSE nie jesteśmy pierwsi. Bazujemy i rozwijamy wiedzę i metody które stoją na solidnych (nieważne, że nieuznawanych) wynikach badań i autentycznej wiedzy wielu prekursorów. Poniżej sylwetki tylko kilku wybranych osób.

To tylko część, niewielki ułamek, naszej wiedzy. Nie bazujemy stricte na odkryciach tychże osób, ale zaprzęgamy naszą wiedzę o naturze rzeczywistości (w tym o człowieku) by rozwijać pracę osób, które były przed nami. Wykorzystujemy elementy, dokładamy dużo od siebie (stąd nasza autorska metoda hipnozy energetycznej) i bazujemy nad tym, co inni potwierdzili już dawno temu. A nasza autorska metoda sięga jeszcze głębiej, dając bardzo głębokie wglądy i narzędzia w dużej mierze niedostępne nigdzie indziej.

Kluczem do zrozumienia tego, czym się zajmujemy jest jedno proste zdanie: „Znajdujesz to czego szukasz i jesteś nieświadomy tego, co ignorujesz”. Tak działa w zasadzie niemal cała współczesna nauka. Bazuje na udowadnianiu hipotez i naginaniu wyników badań. Bazuje na tworzeniu szkieletów, zgrabnych teorii matematycznych i uzupełnianiu luk, by podtrzymać eleganckie konstrukty intelektualne. To nie nauka. To bardzo skomplikowany system powiązań instytucjonalnych służący temu, by podtrzymać konsensus naukowy. Wytworzony sztucznie, na początku XX wieku. Sztucznie, bo nie oparty o rzetelną wiedzę, tylko niewielki, bardzo niewielki, wycinek tejże wiedzy. I właśnie w oparciu o ten wycinek bazuje współczesna medycyna i psychologia.

Czy to znaczy, że medycyna akademicka, psychologia, psychiatria nie działa i nie jest w stanie człowiekowi pomóc? Nie. To znaczy tylko i aż tyle, że mając tylko kilka puzzli którymi się operuje, nie widzi się całości obrazka. Można te puzzle połączyć i odpowiednio ustawić, ale nie ma możliwości, by odtworzyć obrazek wydrukowany na pudełku. To po prostu niemożliwe, jeśli nie ma się świadomości brakujących elementów i konsekwentnie ignoruje fakt, że tych puzzli zwyczajnie w pudełku brakuje. A raczej: nie brakuje, tylko zwyczajnie są ignorowane.

Podsumowanie

W kolejnych artykułach z tego cyklu podamy kolejne przykłady i źródła. To dopiero początek. Możesz to uważać za bzdury, możesz się tym zainteresować. Zapewniamy jednak, że człowiek jest istotą w dużej mierze racjonalną (ot, taki psikus biorąc pod uwagę opisaną wcześniej historię XX wieku w pigułce). Na pewno nie wydawałby pieniędzy, gdyby autentycznie nie widział zmian w swoim życiu. Mamy osoby które są już u nas po 6 sesjach. Tyle mają aktualnie rekordziści. Każda na inny zestaw problemów, bo poprzednie zostały rozwiązane. Czy naprawdę byliby tak irracjonalni, żeby przychodzić raz za razem do ludzi, którzy nie wiedzą, co robią?

Masz prawo do swojego zdania. Masz prawo do sceptycyzmu. Masz także prawo do swojej opinii. Warto jednak pamiętać, że wszystko opiera się o jedną, bardzo prostą kwestię: Twoją indywidualną, prywatną świadomość. To, czego jesteśmy świadomi, zmienia nasze życie. To co ignorujemy, wypieramy, powstrzymujemy, zawsze wraca. Często z dużo większą siłą. Jeśli chcesz pomocy, możemy skutecznie pomóc. Jeśli czytasz to bo nie oczekujesz tej pomocy, a jesteś po prostu zainteresowany tematem i obstawiasz przy swoim… to masz do tego prawo. Kluczem do osiągnięcia realnej zmiany (odkrycia naukowe, uzdrowienie swoich problemów, dowolna dziedzina ludzkiego życia i działalności) jest świadomość. To ona poprzedza wiedzę. Zawsze. 

Dodaj komentarz